The Department of Dutch and South African Studies
Wydział Anglistyki - UAM w Poznaniu
UAM Poznań

South Africa Tour 2015

The travel story of Sylwia Sowińska

Po niecałych trzech latach nauki na specjalizacji południowoafrykańskiej pojechaliśmy na wycieczkę do RPA, która trwała całe dwadzieścia trzy dni. Wyprawę zaczęliśmy od Lion Parku, w którym mieliśmy okazję pójść na spacer z gepardem. Mogliśmy go głaskać, robić sobie z nim zdjęcia, a wszystko pod okiem opiekuna tego pięknego zwierzęcia.

Następnie pojechaliśmy do prowincji Limpopo, gdzie nocowaliśmy w górskiej chatce u profesora Jana Crafforda. W Limpopo pierwszy raz mieliśmy okazję skosztować sławnego południowoafrykańskiego braai [potraw z grilla]. Byliśmy w Parku Narodowym Mapungubwe, po którym jeździliśmy naszym minibusem i poszukiwaliśmy zwierząt. Myślę, że tego miejsca nie zapomnę z dwóch powodów. Po pierwsze, są tam jedne z najpiękniejszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałam. Po drugie, jednego ranka obok domku, w którym mieszkałam z dziewczynami, przechodziło stado dzikich pawianów. Było to naprawdę niesamowite doświadczenie – a na dodatek – niebezpieczne. W każdym razie, miałyśmy szczęście.

Po wizycie w położonej na północy RPA prowincji Limpopo pojechaliśmy do Pretorii. Zwiedziliśmy Voortrekker Monument oraz Freedom Park. Potem wyruszyliśmy do Johannesburga, w którym odwiedziliśmy Soweto i Apartheid Museum. Następnym celem naszej wycieczki było położone centralnie w kraju Bloemfontein. Widzieliśmy Woman and War Monument oraz byliśmy na Uniwersytecie Wolnego Państwa (Universiteit van die Vrystaat / University of the Free State), gdziemieliśmy okazję porozmawiać z profesorem Jonathanem Jansenem.

Następnie wyruszyliśmy do Burgersdorp na farmę, gdzie mieliśmy trochę więcej wolnego czasu . Mogliśmy odpocząć od wielogodzinnych podróży (RPA jest prawie cztery razy większa od Polski!) oraz mocno napiętego grafiku. Spędziliśmy tam dwa dni i wyruszyliśmy dalej w trasę, aż do Sutherlandu, gdzie obserwowaliśmy gwiazdy z wielkich teleskopów nowoczesnego obserwatorium astronomicznego. Oglądanie Drogi Mlecznej na własne oczy było niesamowitym doświadczeniem.

Potem udaliśmy się do Wellington, gdzie poznaliśmy studentów, z którymi wybraliśmy się na imprezę do Stellenbosch. W Wellington degustowaliśmy również południowoafrykańskie wina, a w Paarl zobaczyliśmy Afrikaans Language Monument. Złożyliśmy również wizytę w shebeen [typowo południowoafrykańskiej knajpie], gdzie mieliśmy okazję porozmawiać z wieloma ciekawymi osobami. Następnie pojechaliśmy do najpiękniejszego miasta na świecie, czyli do Kapsztadu. Nie ukrywam, że było to miejsce, do którego chciałam pojechać najbardziej, ponieważ jest to niezwykle barwne miasto. Miejsce to fascynowało mnie na długo, zanim tam dotarłam i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Londyn i Nowy York mogą się po prostu schować. Kapsztad jest piękny. Na początku zwiedziliśmy oczywiście Robben Island – miejsce, w którym Nelson Mandela spędził 18 lat w więzieniu. Obowiązkowo również trzeba było zdobyć Górę Stołową i pojechać zobaczyć pingwiny. Następnie udaliśmy się na Cape Agulhas, Przylądek Igielny, czyli na najbardziej wysunięty na południe punkt Afryki, gdzie stykają się dwa oceany: Atlantycki i Indyjski.

Potem pojechaliśmy do Hartenbos. Naszym głównym celem w tym miejscu było nurkowanie z rekinami. Następnie udaliśmy się na farmę strusi, na których mogliśmy się przejechać oraz dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o tych zwierzętach. Wreszcie udaliśmy się do Nature's Valley, żeby skoczyć na bungy z najwyższego mostu bungy na świecie. Moim zdaniem, Nature's Valley jest najlepszym miejscem do skoków, ponieważ, nawet jeśli ktoś, tak jak ja, boi się wysokości, to za sprawą widoków podczas lotu kompletnie o tym zapomina i tylko patrzy i podziwia. Niesamowite doświadczenie!

Park Narodowy Addo, zwany też Parkiem Słoni, było kolejnym miejscem, w którym wylądowaliśmy. Spaliśmy na terenie parku pod namiotami, co trochę przypominało noc w buszu, ale takim ekskluzywnym, z toaletą, ciepłą wodą i prądem... Całymi dniami jeździliśmy po parku i obserwowaliśmy zwierzęta: słonie, antylopy kudu, springboki, pumby, no i mieliśmy nadzieję zobaczyć lwa, ale – niestety – lwy były wybredne i nie chciały się nam pokazać.

Po drodze do Durbanu wstąpiliśmy do Grahamstown, gdzie zwiedziliśmy muzeum południowoafrykańskiej literatury anglojęzycznej. W Durbanie zwiedziliśmy Victoria Street Market, świątynię indyjską i park rozrywkowy u-shaka. Ostatniego dnia przed powrotem na lotnisko mieliśmy w planach pójść na mecz rugby. Przed meczem pojechaliśmy pod stadion na braai. Niestety, po drodze zaczęło padać, więc mieliśmy nieco spartańskie warunki do grillowania. Ulewa była nie z tej ziemi, w ciągu piętnastu minut zrobił się potop, ale to nie przeszkadzało nam w grillowaniu pod ogrodowym daszkiem . Mieliśmy nadzieję, że przestanie padać, zanim dotrzemy na boisko, jednakże deszcz nie słabł, więc byliśmy niestety zmuszeni zrezygnować i obejrzeć mecz w telewizji.

Następnego dnia, jak wracaliśmy, towarzyszyło nam uczucie wielkiego żalu, że to wszystko tak szybko minęło. Generalnie z całego wyjazdu najbardziej utkwiło mi w pamięci to, że ludzie w RPA są niesamowicie przyjaźni, mili, uprzejmi, otwarci, optymistycznie nastawieni. Mogłabym powiedzieć, że RPA to kraj uśmiechniętych ludzi. Jestem niesamowicie wdzięczna za możliwość wyjazdu do Afryki Południowej, ponieważ była to podróż mojego życia. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, dowiedziałam się o tym kraju jeszcze więcej oraz miałam okazję zobaczyć i doświadczyć wszystkiego, o czym się tyle lat uczyłam. Mam nadzieję, że w przyszłości będę miała okazję, żeby tam wrócić.

Home (The Department)
Mobile site
Dutch Studies
Wiadomości
Program studiów
Pracownicy
Dydaktyka
Zdjęcia
Linki
Kontakt
South African Studies
Wiadomości
O nas
Program studiów
Pracownicy
Studenci
Zdjęcia
Kontakt
Werkwinkel
Home
About us
Publications
Contributions
Reviewers
Werkwinkel library
Order
Webmaster: Bas van der Ham